środa, 15 sierpnia 2012

Porwanie

Po obejrzeniu kilku najnowszych filmów akcji musiałam się zastanowić co mnie w nich kiedyś pociągało. "Porwanie" odpowiedziało mi na to i pokazało,że nie nazwisko aktorów,producentów,czy reżyserów tworzy film. Ale nazwiska były.

 Taylor Lautner chyba już zawsze będzie mi się kojarzyć z wilczkiem ze "Zmierzchu",choć pomimo tego poradził sobie bardzo dobrze.
Lily Colins w roli uroczej Karen również była niezła,zwłaszcza,że jej postać( tak samo przyjaciel głównego bohatera-Gilly) wprowadziła troszkę więcej realizmu do całości. Dodatkowo pościgi,CIA i tyle w tym temacie.
   Film zaczyna się zupełnie normalnie. Szalona impreza pijanych nastolatków jest w obecnych czasach dość częstym przypadkiem. Projekty szkolne-kto o takich nie marzył! 
  Właśnie od tego się zaczęło. Przeszukując internet nasz bohater trafia na stronę o zaginionych dzieciach. Co ciekawsze-jednym z nich jest właśnie on! Od tego momentu akcja toczy się szybko. Zabicie "rodziców" Nathana jest dość niespodziewanym akcentem,który z pewnością zostawił na bohaterze ślad. Za radą pani psycholog chłopak wraz z dziewczyną udaje się do mieszkania tajemniczego Martina. Zabierając pistolet,pieniądze i parę innych duperelów próbuje uciec przed ścigającymi go agentami CIA i seryjnymi mordercami.
  Film o klasycznej strukturze kina akcji,co bardzo mi się podobało. Wszystko było dopracowane i co najważniejsze-bardzo realistyczne. Co jak co,ale widząc postać ze złamaną nogą,biegającą jak sarna po łące nie zniosę. Dlatego też ucieszył mnie kulejący Nathan,szczękanie zębami po wyjściu z lodowatej wody,lub chociaż przerażenie na myśl o wyskoczeniu z pędzącego samochodu. Dodatkowo na plus zaliczam fakt,że bohaterowie zachowywali się jak nastolatki i jak one myśleli. Kompletnie nie rozumiem filmów w których 16-latek zachowuje się jak James Bond

  Jeżeli ktoś chce się rozerwać,a nie ma nastroju na krwawe horrory(których wręcz nienawidzę) to ten film jest właśnie dla niego. Mając jednak na uwadze ludzi,którym bardziej niż na fabule zależy na głupiej sieczce(a szkoda że jest takich coraz więcej) muszę dodać,że to nie film dla nich. Prosty,bez zbędnych ceregieli i po prostu ciekawy!

1 komentarz:

  1. Czuję się zachęcona

    Zapraszam do obserwowania: www.vacuumshadow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń